Analiza techniczna kluczem do rozstrzygnięcia sporu ubezpieczeniowego
W marcu 2020 roku zgłoszono szkodę ubezpieczeniową, której przedmiotem była uszkodzona konstrukcja dachu w budynku gospodarczym. Zgłaszający twierdził, że szkoda powstała na skutek konieczności wejścia pracownika na dach w celu odetkania rynny po silnych opadach deszczu. Uszkodzenia obejmowały nie tylko przecieki, ale także naderwania poszycia dachowego z płyty OSB oraz problemy z izolacją. Był to przypadek wymagający kompleksowej oceny technicznej, zarówno w zakresie prawidłowości wykonania konstrukcji, jak i odpowiedzialności za powstałe uszkodzenia.
Zgłoszenie i pierwsza analiza
Na podstawie protokołu lustracji szkody oraz kosztorysu ofertowego szczegółowo przeanalizowałem przyczyny uszkodzenia dachu. Właściciel budynku wskazał, że przyczyną problemów były nadmierne opady, tzw. deszcze nawalne, które przeciążyły system odwadniający. W swojej argumentacji właściciel zwrócił uwagę na zgodność wykonania dachu z obowiązującymi przepisami prawa budowlanego, w tym z rozporządzeniami dotyczącymi spadków dachów oraz odwodnienia. Kluczowym elementem w odwołaniu była także opinia, że system odśnieżania i oczyszczania dachu był regularnie prowadzony, co miało wykluczać zaniedbania ze strony użytkowników.
Dokumentacja ubezpieczyciela
Zakład ubezpieczeń w swoim piśmie stwierdził, że szkoda nie spełnia warunków ochrony ubezpieczeniowej. Ich stanowisko opierało się na analizie technicznej, według której dach oraz system odwodnienia zostały zaprojektowane i wykonane niezgodnie ze sztuką budowlaną. Ubezpieczyciel szczegółowo opisał brak odpowiedniego spadku dachowego oraz niewłaściwe zaprojektowanie systemu odprowadzania wody. Zwrócono także uwagę na brak przelewów awaryjnych, które mogłyby przeciwdziałać zatkaniu głównego odpływu.
W opinii ubezpieczyciela uszkodzenia płyt OSB wewnątrz budynku były wynikiem długotrwałego narażenia na wodę, co wskazywało na zaniedbania w konserwacji i utrzymaniu dachu. Zgodnie z zapisami ogólnych warunków ubezpieczenia (OWU), szkoda ta nie była traktowana jako nagłe i nieprzewidywalne zdarzenie, a więc nie podlegała ochronie ubezpieczeniowej.
Moja rola w sprawie
Zostałem poproszony o sporządzenie opinii technicznej oraz przeprowadzenie analizy dokumentacji. W toku postępowania skupiłem się na dokładnym zweryfikowaniu projektu i wykonania konstrukcji dachu, a także na analizie argumentów obu stron. Moja ekspertyza opierała się na:
Dokładnej weryfikacji systemu odwodnienia dachu – Okazało się, że zastosowany osadnik rynnowy był nieodpowiedni do pełnienia funkcji wpustu dachowego. Osadnik rynnowy, zamiast wpustu, nie gwarantował szczelności i skutecznego odprowadzania wody z powierzchni dachu. Przeprowadziłem analizę dostępnych zdjęć, na których wyraźnie widać, że brakowało przelewu awaryjnego na krawędzi dachu. Takie błędy projektowe miały bezpośredni wpływ na zwiększenie ryzyka powstania szkody.
Ocena braku właściwego nadzoru nad stanem technicznym dachu – Ubezpieczony podnosił, że dach był regularnie czyszczony i konserwowany. Niemniej, w analizie kosztorysu oraz dokumentacji zdjęciowej stwierdziłem, że dach wykazywał wyraźne oznaki długotrwałego narażenia na wilgoć. Duże ogniska zagrzybienia oraz uszkodzenia poszycia dachowego wskazywały na zaniedbania, które mogłyby zostać zauważone wcześniej przy odpowiednim nadzorze. Z mojego doświadczenia wynika, że takie uszkodzenia nie pojawiają się nagle, co podważało argumenty o przypadkowym charakterze szkody.
Brak zgodności z przepisami – Projekt dachu nie spełniał wymogów technicznych wynikających z przepisów prawa budowlanego. Zastosowane rozwiązania dotyczące odwodnienia, w tym brak przelewu awaryjnego, były sprzeczne z normami, co jednoznacznie przyczyniło się do powstania szkody. Oparłem się tu na przepisach rozporządzenia Ministra Infrastruktury, które jasno określają wymogi dotyczące odwodnień dachów płaskich.
Ostateczne rozstrzygnięcie
Moja szczegółowa analiza techniczna umożliwiła zmianę stanowiska ubezpieczyciela. Wykazano, że pierwotna ocena, która obarczała właściciela budynku winą za powstałe uszkodzenia, była niepełna i nie uwzględniała wszystkich czynników technicznych. Dzięki przedstawionej przeze mnie opinii, udowodniono, że kluczowe błędy w projekcie i wykonaniu dachu, a nie zaniedbania w konserwacji, były główną przyczyną powstania szkody.
W rezultacie, sprawa zakończyła się wypłatą odszkodowania, a właściciel budynku uniknął konieczności ponoszenia pełnych kosztów naprawy. Ten przypadek doskonale pokazuje, jak istotna jest rzetelna analiza techniczna w procesach likwidacji szkód ubezpieczeniowych. Błędy projektowe, które na pierwszy rzut oka mogą wydawać się błahe, mogą mieć poważne konsekwencje w momencie, gdy dochodzi do ekstremalnych warunków atmosferycznych.
Podsumowanie
Dokładna analiza techniczna, oparta na szczegółowej dokumentacji i weryfikacji zastosowanych rozwiązań, może nie tylko wyjaśnić przyczyny szkody, ale także zmienić bieg sprawy. W przypadku tej szkody, moja ekspertyza przyczyniła się do sprawiedliwego rozstrzygnięcia sporu i wypłaty odszkodowania.